... bo kiedy, jak nie teraz? Teraz, kiedy przynajmniej teoretycznie, słońce powinno być naszym sprzymierzeńcem w farbowaniu w plenerze.
Tym razem pogoda była wymarzona.
Na wszelki wypadek, gdyby chciała się zmienić, Marzena Krzewicka szybko skończyła część teoretyczną i uczestniczki kursu zabrały się za "drukowanie słońcem".

To tylko niektóre tkaniny ufarbowane na zajęciach. Po więcej zdjęć zapraszam Was tutaj. Czeka tam na Was 50 zdjęć z tego kursu.

 

To moja ulubiona technika. Uszyłam kilka patchworków w ten sposób i mam zamiar tak szyć i szyć. Tu znajdziecie te, które lubię najbardziej:
próbka jak malowanie
a planety szaleją, szaleją
planety nieco spokojniejsze?
inspirująca Elizabeth Graf

To właściwie kilka różnych sposobów szycia, które charakteryzują się tym, że naprzemiennie szyjemy i wycinamy zbędne kawałki tkaniny. Niezliczona ilość kombinacji. Ogromne pole do popisu dla lubiących eksperymenty. 
Nie było jeszcze takiego kursu, a niektóre panie czekały na niego kilka miesięcy.

Jak radziły sobie moje kursantki? Po prostu rewelacyjnie.
Opowiedziałam o kilku sposobach szycia i byłam przekonana, że każda z pań wybierze jeden sposób szycia i popracuje nad jedną próbką. Ale gdzie tam, one wszystkie chciały szyć wszystko!
Stanęło na tym, że spróbujemy trzech sposobów szycia.

Tak wyglądają prace uszyte pierwszym sposobem. Połączenie sypania kawałków tkanin z chenille.

01

Ciekawa jestem, czy któraś z Was przeczyta trzy posty umieszczone w tym blogu jednego dnia? Zobaczymy. Ale ja nie mogę już dłużej wytrzymać, żeby nie podzielić się wrażeniami z wszystkich weekendowych kursów.
Było już o kolorze i kompozycji, o szyciu i cięciu, a teraz przyszła kolej na poniedziałkowe confetti.

Właściwie to trudno mi się zdecydować, którą techniką lubię szyć najbardziej. W poprzednim poście napisałam, że Stitch & Slash, ale zaraz za nim jest confetti.

W tym roku było już kilka takich kursów, ale zainteresowanie nimi nie słabnie. A ja mogę je prowadzić nawet co drugi dzień, bo to fascynujące doświadczenie oglądać malowanie szmatkami w wykonaniu uczestniczek kursów.

Tak się działo w poniedziałek:

01 02 03 04

Dwa lata czekałyśmy na to, żeby Danka Kruszewska, nasza koleżanka od lat mieszkająca w Niemczech, znowu poprowadziła u nas kurs patchworku. Poprzedni był w styczniu 2014 r. i uczyłyśmy się na nim różnych sztuczek, które pozwalają uatrakcyjnić nasze art quilty.
Tym razem zajmiemy się również art quiltem, ale skupimy się na patchworkach przestrzennych. 

Zajmiemy się:
- ciekawymi sposobami zszywania tkanin,
- oryginalnym marszczeniem tkanin,
- wykorzystaniem flizeliny rozpuszczalnej i marszczącej,
- ciekawym zastosowaniem papieru rozpuszczalnego.
To parę zdjęć różnych patchworków 3D, które będziemy szyć na kursie.

Już kilka osób prosiło mnie, żeby ponownie zorganizować kurs aplikacji. Obiecałam, że to zrobię, ale zabierałam się do tego jak pies do jeża. I to wcale nie dlatego, że nie lubię aplikacji, bo korzystam z nich bardzo, bardzo często. Sama nie wiem, dlaczego. Może był mi potrzebny dodatkowy bodziec?

Ale, że tak to się wszystko ułoży, to nie spodziewałam się wcale. A tu taka niespodzianka!
Dzięki hojności warszawskiej hurtowni maszyn i akcesoriów hafciarskich, przedstawicielowi Brother w Polsce,  EMB Systems, staliśmy się szczęśliwymi posiadaczami fantastycznego plotera tnącego ScaNCut firmy Brother.

01 

Już wcześniej słyszałam o tej maszynie wiele dobrego, ale nie spodziewałam się, że ma tyle funkcji przydatnych dla quilterek. Można:

  • skorzystać z gotowego wzoru z biblioteki obrazów i wyciąć sobie z materiału albo papieru przeróżne kształty,
  • zeskanować dowolny obrazek a potem go precyzyjnie wyciąć,
  • wyciąć równiusieńko dowolne elementy patchworkowych bloków, których mnóstwo znajdziemy w pamięci skanera,
  • wykorzystywać tę maszynę do różnych cudów ze srapbookingu.