Myślę, że po niedzielnym szkoleniu nasze quilterki już nie schowają niedokończonych patchworków do szafy ze stwierdzeniem, że kiedyś się skończy…

Jedna z uczestniczek powiedziała: "Przed szkoleniem zastanawiałam się co my będziemy robić? Sześć godzin rozmawiać o lamówkach? A my ledwo zdążyłyśmy przerobić cały materiał."

To było bardzo intensywne szkolenie. Na innych jest czas , żeby zastanowić się na przykład nad doborem materiałów, popatrzeć jak to zrobiły koleżanki.... Tym razem, gdyby nie przerwy,  uczestniczki praktycznie nie ruszałyby się ze swoich miejsc. 

Wszystko było przygotowane: dla każdej były uszyte mini-patchworki, i to kilka rodzajów, wycięte lamówki, kwadraciki na trójkąty, przygotowane ząbki, koronki, wstążeczki. Nic tylko szyć i szyć.

Uczyłyśmy się  m.in. jak połączyć kilka części w duży patchwork albo jak w szybki i efektowny sposób wykończyć i ozdobić małe prace, które mogą służyć jako drobne prezenty dla najbliższych.

01 

02

Oprócz upiększania naszych dzieł koronkami, taśmami z ozdobnymi ząbkami, była również trudna nauka tego jak wykończyć patchworki lamówkami różnego rodzaju, chociaż czasami okazywało się że lamówka wcale nie jest potrzebna.

Czasami nie obyło się bez prucia, ale to zgodnie z powiedzeniem, że "bez prucia się nie liczy" :).Było o tworzeniuozdobnych trójkątów jedno i wielokolorowych, a w końcu o tym jak wieszać patchworki, jak o nie dbać, jak transportować i jak przechowywać.

Oprócz materiałów szkoleniowych każda z uczestniczek dostała również prezentację z dokładnymi zdjęciami i informacjami, jak krok po kroku wykonać wszystko, czego się nauczyły (200 slajdów!) i teraz to one wykończą patchwork, a nie patchwork je. Mam nadzieję :)

Z ostatniej chwili: już są następne osoby chętne na to szkolenie. Powtórzymy je 21 maja. Zapraszam :)